O Dzielnicy
    Galeria zdjęć
    Wolskie spacery
    Ślady odchodzącej
    przeszłości
    Z kart historii    
    Biografie
    Wola w literaturze
    Ciekawostki
O Towarzystwie
    Statut TPW
    Zarząd
    Działalność
    Siedziba
Inicjatywy
    Reduta Wolska
    Klub "Nasza Wola"
    Rekonstrukcje
    historyczne
    Publikacje
Kontakt  


"WOLA  -   moje hobby" - 
konkurs dla wszystkich
4. edycja - 2015
 
organizatorzy
Towarzystwo Przyjaciół Woli
Fundacja Hereditas
Biblioteka Publiczna w Dzielnicy Wola m.st. Warszawy
Muzeum Woli, Oddział Muzeum Warszawy
E l i m i n a c j e t r w a j ą do 30 września 2015 r. i o d b y w a j ą s i ę :
1/ Podczas bezpłatnych spacerów po Woli organizowanych przez sekcję „Przewodnicy PTTK -
Miłośnicy Warszawy i Mazowsza” Fundacji Hereditas. Najbardziej aktywny uczestnik każdego
spaceru zostanie zaproszony do finału, a warunkiem będzie podanie danych kontaktowych.
www.wola.waw.pl/ > Bezpłatne spacery z przewodnikiem > WOLĘ PÓJŚĆ NA WOLĘ - cykl spacerów ... III edycja
lub
2/ Poprzez rozwiązanie zadań konkursowych zamieszczonych w internecie na stronach:
* Towarzystwa Przyjaciół Woli w zakładce „O Towarzystwie / Działalność”,
* Biblioteki Publicznej w Dzielnicy Wola w zakładce „Oferta / Projekty - Konkursy”,
* Fundacji Hereditas w zakładce „Projekty / 2015”,
* Urzędu Dzielnicy Wola w zakładce „Dla Mieszkańców / Konkursy”,
oraz dostępnych we wszystkich placówkach bibliotecznych na terenie dzielnicy Wola.
Należy rozwiązać co najmniej połowę zadań z zestawu „zabytki” i z zestawu „osoby”.
Każdy, kto przyjdzie do dowolnej placówki bibliotecznej na terenie dzielnicy Wola, aby rozwiązać
zadania konkursowe, będzie mógł nieodpłatnie skorzystać z Internetu lub zapoznać się
z wydrukowanymi materiałami, a formularz odpowiedzi pobrać u dyżurującego bibliotekarza.
Odpowiedzi można przekazać organizatorom do 30 września 2015 r.:
* pocztą elektroniczną na adres: tpw1916@gmail.com,
* pocztą tradycyjną na adres: Towarzystwo Przyjaciół Woli, 00-810 Warszawa, ul. Srebrna 12,
* przynieść do Muzeum Woli przy ul. Srebrnej 12 lub dowolnej placówki bibliotecznej na Woli.
Osoby, które uzyskają najwyższą liczbę punktów, zostaną zaproszone do udziału w finale.
F i n a ł odbędzie się w sobotę 10 października 2015 r. o godz. 11 w Muzeum Woli.
W tym etapie uczestnicy zmierzą się z zadaniami dotyczącymi historii oraz dnia współczesnego Woli.
Z w y c i ę z c y otrzymają dyplomy oraz nagrody rzeczowe, a pozostali finaliści upominki.
Organizatorzy zapraszają do udziału w konkursie i życzą wszystkim P O W O D Z E N I A
Organizatorzy zobowiązują się wykorzystać dane osobowe uczestników wyłącznie w celu przeprowadzenia Konkursu.
Organizatorzy zobowiązują się wykorzystać dane osobowe uczestników wyłącznie w celu przeprowadzenia Konkursu.

Do pobrania:  regulamin       pytania-osoby     pytania-zabytki     formularz odpowiedzi
                                    


Artykuł Pana Ireneusza Zalewskiego zamieszczony
w Biuletynie TPW nr 10 z listopada 2010 roku.

Kłopoty z zabytkami

Kilka tygodni temu przez prasę przewinęła się wia­domość, że Wojewoda Mazowiecki postanowił zdymi­sjonować Konserwator Wojewódzką, panią Barbarę Jezierską. Przyczyną miała być opieszałość w wyko­nywaniu obowiązków, przez co dopuściła do wielu zniszczeń w nielicznych ocalałych zabytkach warszaw­skich. We właściwym czasie nie wpisała do Rejestru Za­bytków budynków o wartości historycznej i artystycz­nej, uprzedzając karygodne działania bezmyślnych, pozbawionych dobrej woli i wiedzy historycznej, ich właścicieli i deweloperów.
Dodajmy, że zabytek to, przede wszystkim, budy­nek o wartości historycznej, świadek wielu wydarzeń, narodzin i śmierci, radości i zmartwień. l przykro, że wielu ludzi bardziej zapatrzonych jest w „złotego cielca", niż ceniących nieprzemijające wartości archi­tektury i tradycji. Widocznie ich tego nie nauczono, ani w domu, ani w szkole. Może nie byli zbyt pilnymi uczniami i wagarowali na lekcjach historii. Dla wielu ludzi może to być budynek, który tkwi w świadomości i mimo późniejszych zmian i tarapatów życiowych, zawsze będzie budził serdeczne wspo­mnienia Dla wielu, nawet gdyby teraz mieszkali już we wspaniałych, przestronnych i eleganckich lokalach, ten stary dom i ciasne w nim mieszkanie, będzie wspo­mnieniem trudnych chwil przeżytych z najdroższymi, matką, ojcem i rodzeństwem. Miejscem gdzie urodzili­śmy się i dorastaliśmy. l to wspomnienie będzie się tak kochało jak rodziców mimo, że zestarzeli się, że zbrzydli. Idąc dalej, dom z naszego dzieciństwa nie stał sam. Z wieloma innymi tworzył znaną i bliską nam ulicę. Później myśleliśmy o naszej dzielnicy i o naszym mieście. l wszelkie działania ludzi obcych, niszczących nasze wspomnienia, nasze związki z przeszłością, odczuwamy bardzo boleśnie i nie zgadzamy się, protestujemy.
Protest ten jest tym silniejszy, że już raz w naszych dziejach, okrutny sąsiad, który uparł się, że będzie nami rządził, w tragiczny sposób pozbawił nas dzieciń­stwa, zniszczył nasze domy i wymordował naszych mieszkańców. W Warszawie zniszczonej w czasie drugiej wojny światowej, w prawie 80 procentach, należy troszczyć się o każdy ocalały budynek. Nawet taki pozornie nieciekawy. Może niestylowy, może nie ostemplowany datą wielkich wydarzeń, ale nasz, w naszym mieście. Ci, którzy nie mają serdecznych wspomnień, którzy urodzili się stosunkowo niedawno, lub niedawno tu przybyli, powinni wsłuchać się w tradycję, historię i, rnoźe już trochę zatarty, urok miasta. Muszą pamiętać, że nie przyjechali na pustą prerię, na której będą realizować swoje wspaniale pomysły. Niech nie sądzą, że teraz to oni będą decydować o wyglądzie miasta. Że, co było przed nimi to betka, to nieważne. A, że przy okazji ujawnia się brak szacunku, dla poprzedników, wielu ważnych twórców, to nie ma znaczenia?
Warszawa, miasto, stolica o ponad czterechsetletniej tradycji wymaga szczególnej dbałości i pieczołowi­tości w jakichkolwiek działaniach architektonicznych i urbanistycznych. Nie żyjący już, znany i zasłużony dla Warszawy, architekt Andrzej Kiciński, w rozmowie ze mną wspominał, że brał kiedyś udział w konkursie architekto­nicznym na kompleksową zabudowę centrum Frankfur­tu nad Menem. Pamiętamy, że Frankfurt i kilka więk­szych miast niemieckich było zniszczonych, amery­kańskimi nalotami dywanowymi w stopniu nie mniej­szym niż Warszawa. Kiedyś Niemcy, podobnie jak my teraz, też przechodzili fascynację „nowoczesnością", niszczyli wszystko co ocalało, by na tym miejscu postawić szklano-aluminiowe pudełka. Ale opamiętali się i zaczęli pieścić każdy ocalały budyneczek, w jakiś sposób przypominający im przeszłość. Wiadomo, że nie tylko gospodarczo, ale i mentalnie jesteśmy spóźnieni w stosunku do Niemiec o dwadzieścia lat. Czy to oznacza, że my opamiętamy się i zaczniemy cenić swoją przeszłość dopiero za 20 lat? Wtedy nic już nie zostanie do ratowania.
Urzędem specjalnie powołanym do ratowania oca­lałych resztek naszej świetności jest urząd Konserwa­tora Zabytków. W Warszawie, na nieszczęście, urząd podzielono na dwa urzędy o krzyżujących się kompe­tencjach i nie zawsze wiadomo, co interesuje Konser­watora Wojewódzkiego, a o co ma dbać Konserwator Stołeczny. Efekt jest taki, że „wyznawcy złotego cielca" hasają sobie po Warszawie, bim- bając na najczęściej spóźnione pokrzykiwania Pań Konserwatorów. A dorobek mają imponujący.
Tylko w naszej dzielnicy w ostatnim czasie zginęły historycznie cenne budynki: na Dzielnej, na Lesznie dawny szpital, kino W-Z, budynek dyrekcji i zabudo­wania Philipsa na rogu Karolkowej i Grzybowskiej. Nikt nie zauważył, że rozebrano skromną ale zupełnie w dobrej formie, kamieniczkę na Przyokopowej, w której ostatnio mieścił się urząd skarbowy. Dogorywają kamienice na Żelaznej, a Dzielnica i Ratusz usiinie starają się pozbyć kamienic na Twardej 28 i Ciepłej, nie troszcząc się o ich przyszłość. Może znajdzie się ktoś, kto wyrówna domy do poziomu jezdni i nie będzie kłopotu. Anegdotą niech będzie fakt, że wspomniany architekt Andrzej Kiciński, tak zaprojektował dom Twarda 30, by współgrał sylwetką z sąsiednim - Twarda 28.
Jest oczywiste, że własny ból bardziej boli niż cu­dzy, a doznane przykrości bardziej się przeżywa, niż cudze problemy. Dla jakiegokolwiek urzędnika, działanie zgodne z przepisami, choćby były najbardziej bzdurne, ważniejsze jest, niż zastanawianie się jakie efekty przynosi ich stosowanie.
Wielokrotnie przejeżdżając Grzybowską, z przy­jemnością patrzyłem na stosunkowo niewielki budy­nek, na rogu Karolkowej. Ocalały, przedwojenny, otoczony zielenią, tworzył sympatyczną atmosferę. Gdy redakcja, z którą współpracowałem, otrzymała w nim pomieszczenia, ucieszyłem się bardzo. Pracowali­śmy na pierwszym piętrze, w dawnym lokalu mieszkal­nym, składającym się kiedyś z kuchni, łazienki i trzech pokojów. Największy, narożny miał balkon. Wnętrze budynku, choć oczywiście, odbudowane po wojnie, sprawiało wrażenie, jakby od lat nic się tu nie zmieniło. Drewniane schody, drewniane poręcze, sympatycznie, przytulnie. Wzdłuż Karolkowej stał „zębaty" mur, który stanowił ścianę rzędu boksów, krytych spiczastymi dachami. W tygodniku „Poczta Polska" opisałem historię tego terenu, pozostałości przedwojennej fabryki „Philips". Fabrykę, a więc i budynki zaczęto budować w 1922 roku. Fabryka miała niebanalną historię. Była przodującą w nowoczesności wyrobów.
W czasie wojny, w podziemiu walczono dywersją i sabotażem. W powstaniu, wspomina się wyjątkową pomoc holenderskiej dyrekcji. W połowie roku 2008 zaczęto mówić, że będziemy musieli się wynieść, a budynek będzie rozebrany. Na potwierdzenie, wokół budynku zaczęto wiercenia geologiczne.
Towarzystwo Przyjaciół Woli, zaalarmowało panią, Barbarę Jezierską, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, prosząc jednocześnie, pismem z 31.07.2008 roku, o wpisanie do Rejestru Zabytków ocalałych budynków. Po miesiącu otrzymaliśmy kuriozalne „Wezwanie", w którym Pani Konserwator żąda by Towarzystwo udowodniło, że ma prawo domagać się ratowania zabytku, co powinniśmy potwierdzić przesłaniem statutu. W dalszych akapitach uświadamiano nas, powołując się na ustawę i kpa. Pani Konserwator zauważyła, że budynek biurowo-mieszkalny został częściowo przebudowany, więc nie zasługuje na uwagę. Przebudowa polegała przede wszystkim na nakryciu całego budynku mansardowym dachem, usytuowanie okien i inne elementy się nie zmieniły. (Od razu nasuwa się pytanie i porównanie - Stare Miasto i Zamek nie są zabytkami bo zostały wyraźnie przebudowane?).
Pani Konserwator nie poinformowała nas o swych dalszych poczynaniach. W efekcie, redakcja i inne instytucje mieszczące się w budynku musiały się wynieść. Dom został zburzony. Zabudowania fabrycz­ne wzdłuż Karolkowej, także zostały częściowo wyburzone. Został tylko mur zewnętrzny, na całej długości wyparty podporami. Łatwo domyślić się, że zostanie wbudowany w współczesny obiekt udając zabytek. Pani Konserwator będzie zadowolona, a deweloper szczycić się będzie, że uratował zabytek. Tak, tylko będzie to działanie ocierające się o makietę i kicz.
Na początku wspominałem o wzruszeniach, jakie daje obcowanie z autentycznym budownictwem, które przypomina nasze dawne domy i mieszkania. Nie muszą to być wspaniale budowle arystokratyczne lub kościelne, ale zwykłe kamienice i kamieniczki, w których każdy czuje się naturalnie i swojsko, w których w wyobraźni, można poczuć nawet zapach zupy zacierkowej gotowanej przez mamę lub babcię.
l właśnie, zezwalając na wyburzenie tego sympa­tycznego budynku, Pani Konserwator spowodowała, że straciłem do niej sympatię. Zachowała się jak urzędnik, wąsko patrzący na swoje zadania. Często słyszałem żale pani Konserwator, o ograniczonych finansach i krępujących i niedobrych przepisach prawnych. Przecież trudno by o właściwą jej pracę dbał szewc lub krawiec. To sama pani Konserwator powinna starać się w Ratuszu i w Sejmie by tworzono jej jak najlepsze warunki pracy i właściwe przepisy.
Sprawa ma także inny aspekt. Zburzono zdrowy. wielolokalowy budynek, w którym mogłoby zamieszkać 6, a może 8 wieloosobowych rodzin, czekających teraz bez nadziei na mieszkanie. Czy rzeczywiście nie można, na poziomie Dzielnicy i Ratusza tak zorgani­zować gospodarkę i kontrolę nad budynkami i lokala­mi, by uratować, jak w tym przypadku, budynki nadają­ce się do zamieszkania? Nawet wtedy, gdy budynki te nie należą do miasta. Zawsze można je wykupić lub
wydzierżawić. W omawianym przypadku, nowy właściciel mógłby wybudować swoje 15 piętrowe cudo obok tej kamieniczki. A tak mamy klasyczny przykład niegospodarności i barbarzyństwa.
Warszawa ma wyjątkowe szczęście do burzymurków. Najpierw wojna, później działania specjalistów od socrealistycznego uszczęśliwiania Warszawiaków. Teraz historia się powtarza i nowe pokolenie burzymurków uważa, że wie lepiej, jak powinno wyglądać nasze miasto. Do burzymurkow dołączyła teraz pani Konserwator.
W obronie pani Konserwator stanęło kilku społecz­ników i obrońców zabytków. Cenię ich i sądzę, że mają swoje racje. Ale niestety, ja mam zadrę.


Artykuł wiceprezesa TPW, pana Antoniego Lewandowskiego zamieszczony w Biuletynie TPW nr 9 
 z listopada 2009 roku
.

Współpraca TPW z Obywatelskim Stowarzyszeniem Chłodna - Oś Saska
W styczniu 2008 roku Urząd Miasta Stołecznego Warszawy zarejestrował nową organizację społeczną na Woli: Stowarzyszenie Obywatelskie Chłodna - Oś Saska. Nie ma ono zarządu, a jedynie dwóch koordynatorów. Skupia głównie architektów i inżynierów, dziennikarzy, historyków sztuki, działaczy opiekujących się zabytkami Warszawy, a także liderów i przewodniczących samorządowych wspólnot mieszkaniowych z ulicy Chłodnej. Członkiem Stowarzyszenia jest również nasz prezes - pan Jan Boerner oraz sekretarz naukowy TPW i dziennikarz- pan Ireneusz Zalewski.
Główny cel Stowarzyszenia, to próba odtworzenia (w dzisiejszych realiach istniejącej zabudowy) dawnego traktu królewskiego z XVIII wieku z tzw. okresu saskiego Warszawy - Osi Saskiej. Ulica Chłodna jest naturalnym jej przedłużeniem w kierunku zachodnim.
Stowarzyszenie zabiega o jak najszybszą rewitalizaqę Chłodnej, jak również o otwarcie jej na dawny Plac Mirowski. Chodzi tu także o odtworzenie wieży strażniczej z połowy XIX wieku i linii tramwaju konnego. (Stowarzyszenie doprowadziło do uruchomienia konnej  linii z zabytkowym tramwajem, który kursuje podczas każdego „Kercelaka na Chłodnej" na odcinku: od Straży Pożarnej do ulicy Żelaznej.)
Członkowie są dumni z opracowanej przez jedengo z nich - architekta dr Aleksandra Chylaka - koncepcji i wstępnego projektu rewitalizacji Chłodnej i całej Osi Saskiej. W tym kontekście Stowarzyszenie zabiega o zbudowanie najpierw „barokowej kładki pieszo-konno-rowerowej" nad ulicą Marszałkowską, która połączy Ogród Saski z Placem Za Żelazną Bramą. Dalej szlak prowadziłby środkiem Pałacu Lubomirskich i obu Hal Mirowskich do Placu Mirowskiego, skąd przejściem podziemnym na ulicę Chłodną.
Warto wspomnieć, że jednen z członków Stowarzyszenia, dziennikarz - pan Artur Nadolski, jest autorem niedawno wydanej obszernej i rewelacyjnej książki, opisującej fascynujące dzieje jednej warszawskiej ulicy. Oczywiście, wszyscy na Woli ją znamy. A tytuł dzieła to..."Pani Chłodna".
Dobrze, że powstało takie Stowarzyszenie, które w sposób naturalny jest młodszą siostrzycą - doświadczonego w wieloletnim, społecznikowskim działaniu - naszego Towarzystwa Przyjaciół Woli. Można założyć, że niektóre zadania moglibyśmy realizować wspólnie. (W jedności siła!) Niech to na początek będzie właśnie ulica Chłodna. Spróbujmy razem i wspólnie także z władzami samorządowymi Woli: Radą i Zarządem uczynić nareszcie z Chłodnej piękną ulicę współczesnej Warszawy.


Poniższy tekst jest fragmentem referatu wygłoszonego przez pana Jana Boernera na sesji popularnonaukowej poświęconej pamięci Prezydenta Stefana Starzyńskiego - "Warszawskie mateczniki dziedzictwa i tradycji" 27 października 2004 roku w 65 rocznicę aresztowania Prezydenta Starzyńskiego przez gestapo, opublikowanym w materiałach z tej sesji.

Na początku ubiegłego wieku Warszawa była miastem bardzo zaniedbanym, a szczególnie jej tereny peryferyjne - bez brukowanych ulic, wodociągów czy kanalizacji. Inna też była struktura miasta - nie było administracji dzielnicowej. W celu poprawienia tej sytuacji powstało w 1915 roku Towarzystwo Przyjaciół Pragi, a po przyłączeniu w 1916 roku graniczących z Warszawą miejscowości następne towarzystwa, tak, że wraz ze Spółką Wodną Wawra było ich w końcu lat 30. razem 20. Dla zobrazowania zakresu działalności tych stowarzyszeń, przytoczę fragment statutu powstałego w 1916 roku Towarzystwa Przyjaciół Woli:
§3.  Celem "Towarzystwa Przyjaciół Woli" jest: rozwój dzielnicy Wolskiej pod względem sanitarnym, ekonomicznym, estetycznym i kulturalnym oraz łączność Towarzystwa dla członków, ich rodzin i wprowadzonych gości.
§4.
  Dla osiągnięcia powyższych celów Towarzystwo z zachowaniem praw i przepisów obowiązujących oraz z upoważnienia odnośnych władz ma prawo:

  • współdziałać z władzami miejskimi w urządzaniu, ulepszaniu i utrzymaniu w stanie należytym chodników, ulic, zaprowadzaniu oświetlenia, kanalizacji, wodociągów, rozszerzeniu sieci tramwajowej, telefonicznej itp.

  • urządzać parki i ogrody z odpowiednimi budynkami dla zabaw, gier i ćwiczeń sportowych.

  • otwierać czytelnie, biblioteki, wydawnictwa periodyczne, ochrony, szkoły, wykłady naukowe, leczenie itp.

  • zakładać hale targowe, bazary itp.

  • zorganizować i prowadzić biuro informacyjne o lokalach do wynajęcia i o domach do sprzedaży, należących do członków.

  • urządzać zebrania towarzyskie, wycieczki zbiorowe, bale, koncerty, odczyty, zabawy, pokazy sportowe, przedstawienia teatralne itp., oraz śpiewy chóralne.

Pierwszym owocem działalności Towarzystwa Przyjaciół Woli było postawienie i odsłonięcie 8 listopada 1918 roku na cmentarzu Wolskim Pomnika Ofiar Wojny, potem wybudowano między innymi Park Sowińskiego z amfiteatrem, odsłaniając w nim pomnik generała. Wydano monografię "WOLA ONGIŚ I DZIŚ".
W 1934 roku zostaje mianowany prezydentem Warszawy Stefan Starzyński, w jego dokumencie "Polityka urbanistyczna miasta" czytamy: " Jedną z pierwszych wytycznych w najbliższym okresie winno być zapewnienie ludności dostatecznej ilości zieleni i świeżego powietrza przez rozbudowę zieleńców, parków oraz udostępnienie Wisły".
W 1936 roku zwrócił się on z apelem o ukwiecenie miasta. Jego idea Warszawy wielkiej, pięknej, w kwiatach i zieleni przerodziła się w 1937 roku w pierwszy konkurs "Warszawa w kwiatach", podczas którego z pośród 600 obiektów wytypowano 40 laureatów. W 1938 roku laureatkami zostały między innymi panie Zofia Wóycicka i Mira Zimińska, później Sygietyńska.
Dalsze działania Towarzystwa jak i Prezydenta Starzyńskiego przerwała wojna.
Kontynuację roli stowarzyszeń przedwojennych podjęło Towarzystwo Przyjaciół Warszawy, powołane 18 marca 1963 roku, a Oddział Wolski został zarejestrowany 1 grudnia 1966 roku. Działalność Oddziału prowadzona była na różnych płaszczyznach:

  • Odbudowa Warszawy i ochrona zabytków - zrewaloryzowano symboliczny grób gen. Józefa Sowińskiego na Reducie Wolskiej, doprowadzono do odbudowania pałacyku Bormanów, gdzie od 1974 roku mieści się Muzeum Woli i siedziba Towarzystwa, pilnowano projektów i przebudowy dziewiętnastowiecznej kamienicy przy ul Pańskiej 85 (Automobil Klub Polski) czy browaru na ul. Waliców 11.

  • Budowa pomników i utrwalanie miejsc pamięci - położono płytę pamiątkową przy ul. Karolkowej dla uczczenia 11 harcerek-sanitariuszek zamordowanych w pierwszych dniach Powstania Warszawskiego, w czerwcu 1997 roku odsłonięto Obelisk "ELECTIO VIRITIM" przy ul. Młynarskiej na dawnym polu elekcyjnym - miejscu wyboru dziesięciu królów Polski, 2 listopada 2000 roku odsłonięto na szkole przy ul. Połczyńskiej 56 tablicę pamiątkową poświęconą Fryderykowi Chopinowi - tablica ta znajduje się na murze dawnej stajni przy karczmie, gdzie przed 170 laty zatrzymał się po raz ostatni kompozytor opuszczając Warszawę i kraj.

  • Prowadzenie Kursów Wiedzy o Warszawie - zdobywanie przez młodzież odznaki "Młodego Przyjaciela Warszawy" w szkołach podstawowych - zielonej, czerwonej i brązowej, a w liceach brązowej, srebrnej i złotej.

  • Konkurs "Warszawa w Kwiatach"- reaktywowany w 1984 roku dzięki staraniom prezesa Oddziału Powiśle pani Zofii Wóycickiej, przeprowadzany jest corocznie, w tym roku w XXI konkursie na terenie dzielnic Woli i Bemowa oceniano 30 obiektów, z których 5 uzyskało nagrody Prezydenta Warszawy, 5 nagrody Zarządu Głównego Towarzystwa Przyjaciół Warszawy, a pozostałe nagrody burmistrzowskie i Towarzystwa Przyjaciół Woli.

  • Wydawnictwa - staraniem Oddziału Wolskiego Towarzystwa Przyjaciół Warszawy wydano w 1997 roku monografię historyczną "ELEKCJE KRÓLÓW POLSKICH", a w 2000 roku "HISTORIĘ WOLI", jedną z nielicznych jak dotychczas w kraju, historię dzielnicy miasta.

  • Badania historyczne - prowadzone są prace dotyczące usytuowania wiatraków wzdłuż ul. Młynarskiej, pierwotnego kształtu Reduty Wolskiej jak i innych obiektów historycznych.

  • Sesje naukowe - zorganizowano dwie "Dzieje Woli" i "160 Rocznica Bitwy Warszawskiej".

  • Serie odczytowe - "Patroni ulic i placów Woli".

  • Podróże historyczne - dwie wycieczki "Szlakami Powstania Listopadowego" i "Fortyfikacje Warszawy i Modlina.

  • Widowiska historyczne - realizacja widowisk stała się specjalnością Towarzystwa, w 2000 roku wspólnie z Teatrem na Woli przedstawiono widowisko "Pan Chopin Opuszcza Warszawę", w 2001 roku zrealizowano "Szturm Reduty Wolskiej - 1831", w 2002 "Elekcje Królewskie na Woli", a w 2004 "Pałacyk Michla, Żytnia, Wola..." związane z obchodami 60 rocznicy Powstania Warszawskiego.

W październiku 2003 roku Oddział Wolski TPW usamodzielnił się i uzyskał rejestrację sądową jako dawne TOWARZYSTWO PRZYJACIÓŁ WOLI. Działamy w dawnych granicach, a więc zarówno na Woli jak i na odłączonym od Woli Bemowie. Od roku w Klubie Nauczyciela przy ul. Działdowskiej organizujemy spotkania z ciekawymi ludźmi, artystami, pisarzami, historykami. Tuż przed wakacjami gościliśmy mjr Janusza Brochwicz- Lewińskiego ps. "Gryf", obrońcę pałacyku Michlerów (Michla) podczas Powstania Warszawskiego. Po wakacjach spotkaliśmy się z Izabellą Horodecką ps. "Teresa" wywiadowczynią Kedywu i sanitariuszką z czasów powstania.
Plany na przyszłość (poza zadaniami cyklicznymi):

  • Ochrona zabytków - zagrożone są Zakłady Norblina z powodu nie dokonania przez wojewodę odpowiedniego wpisu w księgach hipotecznych, zagrożona jest tablica Chopinowska (szkoła uległa likwidacji), popadają w ruinę dawne kamienice mieszczańskie.

  • Rewitalizacja zabytków - Reduta Wolska oraz Ulica Chłodna (przywrócenie jej dawnej roli części Osi Saskiej), rozważana jest propozycja odbudowy dawnych rogatek miejskich, rozebranych przez Niemców w 1941 roku.

  • Wydawnictwa - wystąpiliśmy do Stołecznego Biura Kultury o dotację na wznowienie książki prof. Bronisława Wieczorkiewicza "Gwara warszawska dawniej i dziś".

  • Widowiska historyczne - w 2009 roku w 70-tą rocznice wybuchu II Wojny Światowej "Obrona Reduty Wolskiej - 1939", w miejscu gdzie por. Zdzisław Pacak-Kuźmirski spalił kilkanaście czołgów używając terpentyny z zakładów "Dobrolin".